Michalina Starosta – Na koncertach pokażmy im siebie, dajmy im te...

Michalina Starosta – Na koncertach pokażmy im siebie, dajmy im te 100% nas

Co myśli o graniu koncertów z playbacku? Czy nie boi się zaszufladkowania? Kto jest jej "muzycznym aniołem". Przed Wami Michalina Starosta

0

Na scenie muzycznej dopiero „raczkuje”, choć właściwie już zaczyna po niej coraz śmielej chodzić. Przed Wami Michalina Starosta.

muzyka, Michalina Starosta
zdjęcia: Agnieszka Kolon

– Pamiętam jak rozmawiałyśmy dawno temu. Kilka dobrych lat minęło i wtedy też tematem była muzyka. Dziś Michalina Starosta jest w zupełnie innym miejscu muzycznie.

Nigdy nie spodziewałam się, że w takim miejscu się znajdę. Gdzieś w moim życiu zawsze granie istniało. W czasach szkolnych to były przeglądy czy konkursy. Później muzykowanie w pubach, restauracjach czy na weselach. A dziś? Dziś moje piosenki można usłyszeć w śląskich i zagranicznych stacjach radiowych, czy też w lokalnych telewizjach.

– Inne miejsce muzycznie i przede wszystkim prywatnie. Macierzyństwo „wyostrza” zmysły, pomaga dostrzec inne rzeczy?

„Jestem mamą to moja kariera” – te słowa piosenki Natalii Niemen odzwierciedlają to co dla mnie jest najważniejsze. Bycie mamą nauczyło mnie spoglądania bardziej przychylnie na niektóre sprawy i czerpania z każdej wolnej chwili maksimum, tak by nacieszyć się córką i życiem. Czasami nie jest łatwo ze względu np. na etap tzw. buntu u dzieci. Ale dzięki temu wiem, że to mi potrzeba cierpliwości… I właśnie tego nauczyłam się od mojej córki – cierpliwości. Mamą jestem od 3 lat i te 3 lata przelatują tak szybko, że nawet nie wiem kiedy moja Zosia tak wyrosła. Gaduła. Ale to po mamie 🙂

muzyka, Michalina Starosta
zdjęcia: Agnieszka Kolon

– Rynek muzyczny to chyba trudne miejsce. Oczywiście ten na Śląsku różni się od tego np. w Warszawie, ale chyba trzeba mieć „dość grubą skórę” żeby nie przejmować się tym co mówią koledzy z branży i niestety często słuchacze. Jest tak? Czy to tylko mylne myślenie kogoś z boku?

Nie mylisz się Karolina. Nie będę zdradzała tutaj wszystkich szczegółów dotyczących tego, co dzieje się w naszej śląskiej branży muzycznej bo nie ma to po prostu sensu. Ale mam takie wrażenie, że jeżeli u nas dzieją się takie rzeczy, to współczuje tym artystom warszawskim. Zazdrość, obłuda, podkładanie kłód pod nogi, robienie na złość. Nie rozwijam dalej bo to nie ma sensu.

Jedyną rzeczą, która jeszcze gdzieś tak bardzo mnie boli (i teraz poleje się morze hejtu) jest to, że wykonując ten zawód (tak bo to zawód, pasja) na naszym rynku przyjęło się, że śpiewanie z playbacku jest TRENDY, jest COOL, przecież słuchacz tego nie odróżni. Są sytuacje w których trzeba wykonać playback, są to np. nagrania telewizyjne (zresztą wiesz o co chodzi), chociaż też nie zawsze. Ale każdy inny koncert nie ma takich wymogów. U nas się przyjęło, że jeżeli ktoś chce śpiewać na żywo to jest dziwolągiem, na którego inni artyści patrzą jakby spadł z kosmosu. Dla mnie jest to oszukiwanie słuchacza. Robienie z niego przysłowiowego „idioty’’. A ludzie zaczynają się orientować. I za to im CHWAŁA.

Wiem, nie zwojuje świata. Ale drodzy artyści bądźmy fair wobec naszych słuchaczy, płytę mogą kupić i posłuchać w domu. A my na koncertach pokażmy im siebie, dajmy im te 100% nas. 100% naszego serca, naszej duszy, pokażcie, że potraficie ich szanować! Chyba wyczerpałam to pytanie do maksimum 🙂

muzyka, Michalina Starosta
zdjęcia: Agnieszka Kolon

– Zawsze mnie zastanawia jak wygląda „proces twórczy”. Jaką drogę trzeba przejść od pomysłu do nagrania (nie mówiąc o ewentualnym teledysku). Kto recenzuje jako pierwszy Twoje utwory, kto pomaga Ci od strony tekstowej i muzycznej?

Pod koniec 2015 roku, kiedy rozstałam się z zespołem Emi Band, Sebastian Mierzwa (prezenter radiowy, konferansjer) powiedział „Michalina ludzie Cię znają, nie możesz odpuścić, działamy!”. I tak w 2016 roku trafiłam pod skrzydła Michała Kuczery i Marcina Kindli (RegioRecords). Pierwszą piosenkę „Dobry Dzień” napisał dla mnie Grzesiu Poloczek i Marcin Kindla, powstał do niej także teledysk. Kolejnym numerem był „Karlus”, którego autorem był mój mąż i Mateusz Szymczyk. Tak naprawdę „Karlus” otworzył mi furtkę na ten świat bardzo szeroko. Mój mąż napisał jeszcze kilka tekstów, które oczywiście znajdą się na płycie. Od połowy 2016 roku zaczęłam współprace z Januszem Drewniokiem, gitarzystą (moim prywatnym nie pożyczam i nie oddam haha), jak się okazało znakomitym tekściarzem i kompozytorem. To właśnie dzięki niemu powstała ta płyta. Czasami jest tak, że spotkają się ludzie i nadają na takiej samej fali muzycznej. Janusz coś napisze, posyła mi tekst do autoryzacji a jak przyjeżdżam na próbę słucham muzyki i akceptuje – tak to u nas wygląda.

Takiej współpracy życzę każdemu, wiadomo czasem są jakieś zgrzyty, ale to trwa monet. Szczera rozmowa to sukces współpracy w zespole. Śmieję się często, że Janusz to taki „anioł muzyczny”, którego Pan Bóg zesłał z nieba by móc dokończyć tę płytę tak jak czuje i chcę. I by na scenie móc pokazać ludziom ile znaczy dla nas muzyka. Pierwszym recenzentem moich utworów jest oczywiście moja Zosia, za każdym razem to powtarzam, kiedy widzę ,że zaczyna śpiewać, nucić, tańczyć to znak, że będzie to dobry numer.

– A czego możemy się spodziewać po Twojej muzyce?

Muzyka „do tańca i do różańca’’. Na płycie na pewno dużo miłości, dużo tekstów o tym by wierzyć i się nie poddawać, by walczyć do samego końca by spełnić te najskrytsze marzenia. Będzie też kilka takich przy których można się pośmiać. Dlatego też nie chcę zamykać się tylko na śląski rynek muzyczny, tylko próbować gdzieś dalej.

muzyka, Michalina Starosta
zdjęcia: Agnieszka Kolon

– A nie boisz się zaszufladkowania – „śląska artystka, śląskie szlagry”?

Wiesz co chyba nie. Wiem to na pewno, że dziś jestem znana najbardziej tutaj na Śląsku, ale nie chce zamykać się tylko na mój kochany Śląsk. Będę próbowała pokazać naszą muzykę w całej Polsce, czy też za granicą . Nie wiem czy się uda, ale będę próbować. Bez podjęcia jakichkolwiek prób nigdy się nie dowiem czy się da. A wydaje mi się, że warto bo naprawdę chce się dzielić tą naszą muzyką z wieloma ludźmi.

– Fanpage na Facebooku „zdradził” okładkowe zdjęcia Twojej płyty. Czego się możemy spodziewać i kiedy płyta trafi w ręce słuchaczy?

Uchyliłam rąbka tajemnicy :). Byłam ciekawa reakcji moich słuchaczy, czy zdjęcia trochę inne niż zawsze się spodobają i czy będą miały dobry odbiór. Z Agnieszką Kolon (autorką tych zdjęć) współpracuje mi się znakomicie co zresztą chyba widać na zdjęciach. Agnieszka ma zawsze trafne wizje które realizuje w 100%. Płyta pojawi się już 5 września na ten dzień razem z telewizją TVS, która jest moim wydawcą zaplanowaliśmy właśnie premierę mojego krążka, który będzie nosił tytuł „Dobry dzień’’. Mam nadzieję, że słuchacze jak tylko odpalą tę płytę będą mieli właśnie taki DOBRY DZIEŃ.

Na płycie znajdą się przeróżnej stylistki piosenki, począwszy od klimatów śląskich, przez blues, tropical dance, ballady, trochę country, będzie to naprawdę spory mix. Ale na tym mi zależało, by każdy odnalazł w przynajmniej jednej siebie. Jeżeli mogę skorzystać to zapraszam wszystkich na mój fanpage, tam wszystkie informacje dotyczące koncertów, płyty, które na bieżąco staram się podawać.

muzyka, Agnieszka Kolon
zdjęcia: Agnieszka Kolon
Loading Facebook Comments ...

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ