„…kawał dobrej muzyki na cztery smyki”

„…kawał dobrej muzyki na cztery smyki”

"... kawał dobrej muzyki na cztery smyki" takie recenzje możemy przeczytań o zespole CelloManiax

0

W sposób do tej pory nieznany pokazują, że wiolonczela to wyjątkowo interesujący instrument. Rafał Kwiatkowski, Jakub Pożyczka, Filip Syska i Marcin Kusek od 2014 roku „czarują wiolonczelą” jako CelloManiax. O tym, czy wiolonczela może trafić w różne gusta muzyczne i czy muzyka poważna ma szansę się „sprzedać” rozmawiamy z założycielem zespołu Marcinem Kuskiem.

muzyka, wiolonczela, ciekawi ludzie,
zdjęcia: CelloManiax

– Wiolonczela kojarzy nam się raczej z czymś bardzo poważnym, Wy przełamujecie trochę to nasze „sztywne” myślenie. Takie było założenie?

Nie, chociaż jako jeden z efektów naszych działań można wymienić nowe oblicze wiolonczeli. Naszym założeniem było stworzenie czegoś nowego, a przede wszystkim autentycznego, bo uważam że to jest najważniejsze w sztuce. Wszystko zaczęło się jednak od myśli muzycznej i kilku pierwszych kompozycji. Dopiero potem powstał zespół i idea stworzenia pomostu między muzyką poważną a rozrywkową. Wykładnią tego procesu była ów myśl muzyczna, która w sposób naturalny łączy różne gatunki i tym samym jest czymś nowym. Cieszę się, że taka muzyka mi w duszy gra :). Można powiedzieć, że założenia by nie było gdyby nie ta myśl.

– Jesteście czymś nowym, niezwykle świeżym na rynku muzycznym. „Smyczki” w bardziej rozrywkowej formie znamy, jednak czterech wiolonczel chyba nie ma.

Tak. Trudno znaleźć zespół o podobnej formule jak my. Prawdę mówiąc szukając konkurencji nie znalazłem jej na całym świecie. Jest kilka zespołów wiolonczelowych, albo takich, w których wiolonczela, czy wiolonczele obok innych instrumentów grają główne role. Nawet kwartety wiolonczelowo- rozrywkowe zyskują na popularności, chociaż najczęściej zakładane są na „jeden projekt”. Nas wyróżnia to, że tworzymy własną muzykę, a owe zespoły grają głównie covery. My też je mamy w repertuarze, ale są one jedynie dodatkiem. Trzon stanowią autorskie kompozycje, grane tylko przez nas.

muzyka, wiolonczela, ciekawi ludzie
zdjęcia: CelloManiax

– Macie gruntowne muzyczne wykształcenie. „Nie kusi” Cię na przykład praca w orkiestrze czy nauka w szkole muzycznej?

Kiedyś – będąc w szkole drugiego stopnia – marzyłem o karierze solistycznej, albo grze w orkiestrze jako koncertmistrz. Chyba każdy młody muzyk marzy o takiej przyszłości, bo trudno o lepszą w tym zawodzie. Z biegiem czasu te marzenia przeszły jednak pewną metamorfozę. Przez okres kształcenia się miałem okazje spróbować praktycznie każdej możliwości jaką daje mi ten zawód. Nie odnajdywałem się jednak w pełni w tym stricte poważnym świecie. Dopiero w projektach rozrywkowych znalazłem większą radość, a pełne spełnienie w łączeniu tych światów własną muzyką. I bardzo chętnie bym tego nieco innego spojrzenia na wiolonczelę uczył w szkole muzycznej, ale na chwilę obecną nie znalazłem wolnego miejsca pracy.

muzyka, wiolonczela, ciekawi ludzie
zdjęcia: CelloManiax

– Czego możemy się spodziewać na koncertach.

Wszystkiego! Przede wszystkim dobrego humoru i bardzo pozytywnej atmosfery. Czterech przystojnych facetów w swobodnym, ale eleganckim imażu – bawiących się z uśmiechem muzyką, którą grają. Konferansjerki prowadzonej w interakcji i przy udziale publiczności. Znanych i lubianych piosenek w nowej odsłonie na cztery wiolonczele. Naszej muzyki, która jest prosta w percepcji i czerpiąca inspiracje z takich gatunków jak np.: rock, pop, jazz, folk, country czy klasyka. Wyjątkowego brzmienia czterech akustycznych wiolonczel, niespotykanego nigdzie indziej, które z pewnością zaskakują tym bardziej, że nie zawsze używamy ich w sposób konwencjonalny. Pełnego relaksu i tego, że będziecie się śmiać, klaskać i pstrykać gdy tylko najdzie Was ochota.

Publiczność jest piątym członkiem zespołu i to w dużej mierze od niej zależy jak zabrzmią grane przez nas utwory. Do tej pory nigdy nie zawiedli :).

-Kiedy słuchamy piosenki popularnej w wersji oryginalnej to słyszymy gitary, perkusje, klawisze. Wy, a właściwie Ty musisz to „przetłumaczyć” na wiolonczele. Jak długo trwa taki proces? Jak wygląda podział „na dźwięki”.

Hmm… Trudno odpowiedzieć krótko na to pytanie. Najpierw staram się zweryfikować czy dana piosenka nadaje się do opracowania na cztery wiolonczele. Najczęściej ustalam to po kilku przesłuchaniach, czasem nawet po jednym.

Wybraną piosenkę słucham wielokrotnie, wyobrażając sobie ją w nowej aranżacji. Analizuję, co mogę przełożyć na wiolonczele – np. harmonie i melodie – co mogę zimitować – np. rytmikę, czy jakieś efekty perkusyjne – a co muszę „dotworzyć” żeby aranżacja była ciekawa. Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że nie ma wokalu i słów, które w piosence są podstawą i głównym elementem, którego słuchamy. Mówiąc prościej z danej piosenki muszę zrobić utwór na cztery wiolonczele. To wymaga aktu twórczego i nie zawsze przychodzi łatwo. Gdy pojawi się pomysł na konkretne dźwięki to od razu siadam do nut i je zapisuję. Potem wszystko toczy się naturalnie. Czasem szybko przychodzą rozwiązania na dalszą część aranżacji, a innym razem czekam dniami na przebrnięcie przez jeden takt.

Sztuka nie jest zbiorem obowiązków, które mogę wykonywać każdego dnia w konkretnych godzinach pracy. Tutaj życie inspiruje, sytuacja, codzienność i niecodzienność. Czasem myślę całymi dniami nad jedną nutą, a innym razem w 15 minut napiszę całą stronę. To jest pasja, która jest ciągle i szuka rozwiązań czy natchnienia w każdej chwili życia. Dlatego nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na Twoje pytanie. Gdy biorę daną piosenkę na warsztat to staram się w pełni oddać pracy nad nią. W takiej sytuacji – biorąc pod uwagę tworzenie dotychczasowych aranżacji – potrzebuję na to od kilku dni do tygodnia, dwóch. Często jednak zanim oddam się tej pracy, na długo wcześniej słucham danej piosenki i wyobrażam sobie jej nowy kształt w wersji CelloManiax.

muzyka, wiolonczela, ciekawi ludzie
zdjęcia: CelloManiax

– Za Wami występ w jednym z popularnych programów muzycznych. To miejsce dla takiej muzyki?

O tym, czy to jest miejsce dla takiej muzyki nie decydujemy my. Program daje możliwość pokazania się co było naszym celem. Jak widać, otworzył nam drzwi przyjmując nas do pierwszego etapu i emitując w telewizji – cel osiągnięty. Dostaliśmy najlepszą ocenę jaką można było, ale nie przeszliśmy dalej. Widać czegoś zabrakło. Myślę, że ten konkretny program potrzebuje większego SHOW niż my prezentujemy. To jednak stanowi o naszym własnym stylu. Nie będziemy go zmieniać pod jeden program. Jeśli chcemy być autentyczni to musimy robić swoje i to w czym czujemy się najlepiej. Chcąc się zawsze wpasować w inne wymagania stracilibyśmy własną tożsamość.

– Może nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę, ale Ci, którzy słuchają radiowej „dwójki”w pewnym sensie Waszą twórczość już znają.

Tak, to prawda! Choć jest to zaledwie jej ułamek, to faktycznie codziennie w Dwójce słychać nasze brzmienie. Spotkał mnie wielki zaszczyt wygrywając konkurs na nowy dżingiel Dwójki z okazji jej 80-cio lecia. Od pierwszego marca sygnał mojego autorstwa, powstały na bazie najbardziej klasycznej kompozycji jaką gramy – Introduction – i nagrany właśnie przez CelloManiax, otwiera 3 audycje: Pora koncertowa, Filharmonia Dwójki i Wieczór Operowy Dwójki. Zachęcam do słuchania!

muzyka, wiolonczela, ciekawi ludzie
zdjęcia: CelloManiax

Utwory wykonywane przez CelloManiax posłuchać możecie na www.cellomaniax.com

Loading Facebook Comments ...

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ