Wiślana Trasa Rowerowa – prolog wielkiego projektu

Wiślana Trasa Rowerowa – prolog wielkiego projektu

0
Wiślana Trasa Rowerowa prowadzić ma do Gdańska (Fot. Lukas Plewnia, Fickr, CC BY-SA 2.0)

Piękne góry, błękitne morze, zabytkowe miasta szeroka rzeka, a do tego rower, narty lub kije…. Co te pojęcia łączy, a w zasadzie bardzo nieśmiało próbuje połączyć? To Wiślana Trasa Rowerowa (WTR) – dumny projekt, który nitką wijącej się dróżki ma spiąć atrakcyjnie turystycznie rejony: od beskidzkiej Wisły przez Kraków i Warszawę, po nadmorski Gdańsk.

Idea znad Dunaju

Dosyć łatwa i bardzo przyjemna. Kusząca cyklistów widokami oraz zabytkami i świetną infrastrukturą drogową. Bogata w punkty gastronomiczne i bazy noclegowe. Taka podobno jest Donauradweg – słynna trasa rowerowa poprowadzona wzdłuż drugiej, największej rzeki w Europie – Dunaju. Dlaczego niemiecko-austriacko-słowackich wzorców nie przenieść na grunt, a w zasadzie wał, polski? Był rok 2006, kiedy to zapadła decyzja o budowie Wiślanej Trasy Rowerowej.

Zielone światło dla inwestycji

Wytyczono jej przebieg, w kilku miejscach zabrano się za budowę. Miał to być najdłuższy szlak rowerowy w Polsce, a wespół z licznymi odnogami, prowadzącymi do miejsc ciekawych przyrodniczo i kulturowo, ciągnąć się na odcinku 1300 km. Stop! W którymś urzędzie dokopano się do przepisu, który miał zniweczyć plany. W Polsce po wałach przeciwpowodziowych jeździć nie wolno! Ba, źle widziane jest także… samo chodzenie po nich. Drugie życie dała projektowi prezydencka ustawa, z maja 2014 roku, zmieniająca to mało życiowe prawo. Autorzy projektu o kryptonimie „WTR” znów mają zielone światło, by wcielać w życie swą śmiałą wizję.

Mapa I odcinka: Wisła-Zamachy (fot. Jakub Tosik)
Mapa I odcinka: Wisła-Zamachy (fot. Jakub Tosik)

Śląskie na czele

Ideę budowy rowerowej autostrady najpoważniej potraktowano w trzech województwach. Jak dotąd gotowe są odcinki: śląski i kujawsko-pomorski. Wiślanej Trasie Rowerowej kilometrów przybywa też w Małopolsce i niewykluczone, że wkrótce przejezdny będzie odcinek od Wisły (miasta) do granicy województw: małopolskiego i świętokrzyskiego. Inni tak bardzo się jeszcze nie rozkręcili, stąd na mapie tej wyjątkowej ścieżki, dużo białych plam. A szkoda, bo podróż nad morze, wzdłuż koryta Królowej Polskich Rzek, musi być ekscytująca. Miejmy nadzieję, że pomysł nie utonie w otchłani samorządowych spraw z większym priorytetm, a peleton pozostałych województw, w końcu pogna za liderami.

Rowerem w góry

Choć pewnie wiele wody w Wiśle upłynie, zanim trasa na dobre połączy dwa skrajne punkty, należy cieszyć się tym, co już dziś mamy. Morze na razie możemy sobie odpuścić, ale warto udać się pod prąd, czyli w góry. Wiślana Trasa Rowerowa służy dziś fanom dwóch kółek ze Śląska jako wygodna i bezpieczna alternatywa dla przepełnionej samochodami „wiślanki”, czyli drogi krajowej nr 81, prowadzącej do beskidzkich kurortów. Chociaż przyszła cyklo-autostrada o naszą aglomerację nie zahacza, została uzbrojona w odnogi, które łączą się z rowerowymi ścieżkami GOP-u.

Na trasie nie brakuje miejsc do odpoczynku (fot. Jakub Tosik)
Na trasie nie brakuje miejsc do odpoczynku (fot. Jakub Tosik)

Jak jeździ się po wale?

W pewien słoneczny, wrześniowy weekend, postanowiliśmy przetestować odcinek z Drogomyśla do Ustronia. Z czystym sumieniem możemy stwierdzić, że podróż takim szlakiem jest przyjemnością!

Po pierwsze, to trasa dla każdego. Zresztą tak, jak większość ścieżek poprowadzonych wzdłuż rzek. Nawet jeśli wybierzemy jazdę w kierunku gór, nie ma tutaj zbyt stromych podjazdów, które mogłyby zniechęcić do takiej aktywności.

Po drugie, WTR omija główne arterie, minimalizujemy więc niebezpieczeństwo starcia z dużo większymi pojazdami.

Po trzecie: nawierzchnia. Rowerowe gumy powinny być zadowolone z gładkiego, choć niezbyt szerokiego asfaltu, którym pokryto znaczny fragment wałów. Część szutrowa, też nie powinna być większym problemem. Są również odcinki bardziej wymagające – na przykład fragment wykonany z dziwnej, bo pustej w środku kostki – ale to raczej wyjątki, potwierdzające regułę.

Po czwarte: orientacja w terenie. Szlak jest całkiem dobrze oznakowany, chociaż i bez tabliczek trudno się poważniej zgubić. Największą z polskich rzek, która nadaje trasie azymut, po prostu trudno jest przeoczyć. Na testowanym przez nas odcinku było jedno miejsce, gdzie istniało potencjalne zagrożenie zabłądzenia. To przeprawa w Skoczowie. Zamyśleni rowerzyści, którzy (pomimo w miarę czytelnych drogowskazów) zignorują kładkę i nie zmienią brzegu, trafią na jeden z łączników. Odnoga ta, zamiast do Ustronia i Wisły, zaprowadzi ich do innego kurortu – Brennej. Tam też jest ładnie. 😉

Większość rowerzystów nie wie, ze można ominąć przeprawę przez tory (fot. Jakub Tosik)
Większość rowerzystów nie wie, ze można ominąć przeprawę przez tory (fot. Jakub Tosik)

Drobne niedociągnięcia

Jest dobrze, ale do ideału trochę jeszcze brakuje. Niedociągnięcia najbardziej widoczne są na odcinku przebiegającym przez Skoczów. Wiadomo, wkomponowanie ścieżki w tkankę miejską, nie zawsze jest łatwe. W jednym miejscu przed rowerzystami wyrastają bardzo strome schody. Przed niebezpieczeństwem ostrzegają, co prawda, czytelne znaki, więc ryzyko przykrej niespodzianki zostało ograniczone do minimum, ale chodzi o sam fakt, że trzeba zsiąść z siodełka i przenieść rower. Kawałek wcześniej brakuje oznaczeń, które by wyraźnie informowały o małym skoku (a właściwie zjeździe) w bok. Efekt jest taki, że większość kolarzy mierzy się z nasypem kolejowym uczęszczanej linii z Bielska-Białej do Cieszyna, zamiast pokonać tą przeszkodę dołem. Czy musi dojść do wypadku, zanim ktoś to poprawi?

Nie tylko cykliści

Już dziś, w ładne letnie dni z dobrodziejstw czynnych już odcinków WTR korzystają tłumy. Przewagę mają tu rowerzyści, wśród których rozróżnić można zarówno „długodystansowców”, biorących za punkt honoru przejechanie całej dostępnej trasy, jak i kolarzy niedzielnych, wypuszczających się z górskich pensjonatów na krótkie cyklo-spacery. Nie brakuje też pieszych, zarówno tych chodzących z kijami, jak i pasjonatów klasycznych przechadzek. Zimą mogą się tu pojawić narciarze, serdecznie zapraszani na wały, przez autorów tego projektu. Wiślana Trasa Rowerowa jest dla każdego. Ważne, by przedstawiciele odrębnych grup, nawzajem na siebie uważali, bo tylko wtedy będzie w pełni bezpiecznie.

Loading Facebook Comments ...

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ