Góra Świętej Anny na rowerze

Góra Świętej Anny na rowerze

0
INCITY.TV Góra św. Anny
Góra św. Anny widziana od północy (fot. autor)

Jest popularnym celem pielgrzymek, ale też ośrodkiem, który chętnie odwiedzają pasjonaci historii i geologii. Niewysoka, ale wybijająca się z płaskiego jak stół otoczenia, Góra Świętej Anny, przyciąga też rzesze miłośników dwóch kółek, spragnionych tras, które przełamują nizinną monotonię.

Namiastka górskiej wycieczki
W posiadaczach rowerów górskich budzi się czasem chęć zmierzenia się z terenem adekwatnym do nazwy sprzętu. Jednak jedynymi górami, jakie znajdują na terenie Aglomeracji Śląskiej, są… Tarnowskie Góry. Miasto poniekąd ładne, ale nieprzypominające wypiętrzonego pasma. Oprócz hałd i pokopalnianych wyrobisk, które przyciągają kolarzy o zacięciu ekstremalnym, prawdziwych gór tu nie uświadczysz. Wypad w Beskidy? Na to potrzeba trochę więcej czasu. Jeśli mieszkacie w zachodniej części metropolii i macie 6 – 7 godzin, warto wyruszyć na zachód. Trasa na Górę Świętej Anny będzie namiastką prawdziwej górskiej wycieczki.

Zimna Wódka, czyli jedna z miejscowości na trasie (fot. autor)
Zimna Wódka, czyli jedna z miejscowości na trasie (fot. autor)

Żółtym do celu
Jak zdobyć Górę Świętej Anny? Pomysłów na dotarcie tam rowerem jest kilka. Niektórzy obierają azymut na leżącą u jej podnóża Leśnicę i mierzący 408 m szczyt atakują od południa. Inni wolą drogi położone bliżej autostrady, by wspinaczkę rozpocząć od strony północnej. To drugie rozwiązanie wybrali autorzy znakowanego szlaku rowerowego Gliwice – Góra Świętej Anny. Trasa nr 16, której nadano żółte oznaczenia, zaczyna się w centrum Gliwic. Jej pierwszy odcinek wyznaczony został wzdłuż rzeki Kłodnicy i prowadzi do Łabęd, a następnie do granic miasta. Na szlaku znalazły się takie miejscowości, jak Pławniowice, Rudziniec, Ujazd czy – wywołująca uśmiech na twarzach kolarzy – Zimna Wódka. Nie czas jednak na huczne świętowanie, gdy podjazdy dopiero mają się zacząć. Ostatni odcinek to próba charakterów. Najpierw górskie serpentyny, potem całkiem stroma polna dróżka, przy której znajdują się kapliczki tutejszej kalwarii. Dotarcie na szczyt jest równoznaczne z pokonaniem dystansu liczącego ponad 52 km.

Kapliczka mijana na ostatnim podjeździe (fot. autor)
Kapliczka mijana na ostatnim podjeździe (fot. autor)

Pokręcona historia…
Nagrodą za włożony wysiłek są piękne widoki. Jak na dłoni dostrzec stąd można sporą cześć Opolszczyzny, na horyzoncie majaczą też kominy Śląska. Góra Świętej Anny trochę przypomina wyspę, skąpaną w spokojnych wodach oceanu. Takie miejsca dobrze służą skupieniu. Nie bez powodu w 1656 roku sprowadzono tu franciszkanów. Skromna bazylika, odpowiednia dla ascetycznej formuły zakonu, ma swój niepowtarzalny urok. Nieco krótszą historią może się pochwalić pobliski amfiteatr. Monumentalną budowlę na zboczach dawnego kamieniołomu w 1938 roku wznieśli Niemcy. Obiekt mogący pomieścić niemal 30 tysięcy widzów, miał upamiętniać żołnierzy, którzy zginęli w walkach z powstańcami, jakie miały tu miejsce w roku 1921. Po II wojnie światowej amfiteatr przebudowano, nadając mu nieco inną otoczkę ideologiczną. Jej esencją był, stworzony przez Xawerego Dunikowskiego, Pomnik Czynu Powstańczego, przypominający o walkach o polskość Śląska. Ot, takie zawiłe dzieje regionu.

Widok na Wyżynę Śląską (fot. autor)
Widok na Wyżynę Śląską (fot. autor)

…i wybuchowa przeszłość
Góra Świętej Anny przyciąga nie tylko widokami i zabytkami, ale także wnętrzem. Doskonale wiedzą o tym miłośnicy geologii, widzący w tym niepozornym wierzchołku przede wszystkim wygasły wulkan. To właśnie z myślą o nich otwarto tutaj geopark. Rzadkie kamienie, ciekawe skałki, a nawet fragment dna morskiego sprzed 240 mln lat – takie rzeczy działają na ich wyobraźnię, tak samo mocno, jak świeże powietrze na apetyt. Spokojnie, w tym miejscu na pewno nie umrzecie z głodu. Oplatająca Górę Świętej Anny wieś, nosząca zresztą tą samą nazwę, jest prawdziwym centrum pielgrzymkowym, z całkiem dobrym zapleczem gastronomicznym. Solidny posiłek, z pewnością doda Wam sił, przed drogą powrotną.

Jak na polskie standardy, szlak jest całkiem dobrze oznakowany (fot. autor)
Jak na polskie standardy, szlak jest całkiem dobrze oznakowany (fot. autor)
Loading Facebook Comments ...

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ